Owoce Kostaryki #1 – Kakaowiec

Zobaczymy na ile mi starczy chęci, bo o owoce to się nie martwię! Te się prędko nie skończą! Spróbuję przedstawić Ci trochę darów natury jakimi się tutaj raczę. Niektóre są bardziej znane, niektóre mniej. Te bardziej znane, czasami spożywa się w mniej znany sposób lub w co najmniej dziwnej kombinacji smakowej tudzież formie. Te zupełnie nieznane są zaskoczeniem i dla mnie – poznamy je zatem razem.

Nie traktuj proszę tych filmów jak encyklopedycznych opisów. Nigdy nimi nie będą i nie taki jest mój zamysł. Będzie to raczej spis moich prywatnych doświadczeń związanych z danymi owocami. Co z tego wyjdzie, to się okaże. 😉

Na pierwszy ogień postanowiłem wrzucić owoc kakaowca. Dlaczego? Bo akurat miałem go pod ręką. Miałem też pomidora, ale uznałem, że nie jest on aż tak egzotyczny (z całym szacunkiem do pomidora – uwielbiam!).

Zapraszam do oglądania. Proszę o uwagi i komentarze oraz ewentualne propozycje na następne odcinki Owoców Kostaryki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blondynka w Krainie Tęczy

...czyli Polka w RPA: blog podróżniczo-emigracyjny

Palp Fikszyn

Z doskoku.

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Little Town Shoes

zapiski o życiu w Nowym Jorku

%d blogerów lubi to: