Z maczetą jej do twarzy… w kaloszach!

Nie jest to poradnik o tym, w co należy ubrać się w dżungli, ale zdroworozsądkowy przejaw mojego własnego bólu i cierpienia jaki towarzyszył mi w pierwszych miesiącach pobytu w kraju tropikalnym. Bólu związanego z:

a) pogryzionymi nogami

b) odrapanymi i spieczonymi ramionami

c) niską samooceną spowodowaną nie posiadaniem własnej maczety

d) brakiem szacunku do kaloszy

Nie będę przynudzał i od razu przejdę do meritum.

Q1
Koleś nad rzeką bez kapelusza

Podstawowe wyposażenie każdego szanującego się bywalca dżungli na podstawie obserwacji lokalnej społeczności:

  1. Maczeta – Podnosi morale osoby użytkującej oraz nakazuje ściągać łopatki przez co sylwetka wydaje się bardziej dostojna i wyprostowana. Służy do przecierania drogi, odcinania lian, a gdy nie ma co ciąć, to do machania na lewo i prawo niczym Pan Wołodyjowski! Każda paproć w zasięgu maczety powinna czuć się zagrożona! Wężom na dźwięk maczety tnącej monte jeży się sierść, a pomniejsze ssaki kulą się w swoich norach z gęsią skórką na grzbiecie. Bez maczety nie oddalamy się dalej niż 48m od domu. Maczetą otwieramy też kokosy i ścinamy drzewa bananowe w celu pobrania owoców. Każdy szanujący się człowiek musi posiadać własną maczetę. Nie posiadasz maczety? Krowa też nie posiada. Przemyśl to… (nie chodzi mi tu o miasto na południowym wschodzie Polski)
  2. Kalosze – Możesz się śmiać, możesz dissować kalosze. Bez kaloszy nie ma życia w dżungli. Nie ma i kropka. Żadne obuwie trekkingowe za 700zł! Liczą się tylko KALOSZE! Po pierwsze chronią przed roślinnością, która skubie cię w okolice kostek i goleni. Zostawia te paskudne nasiona niczym rzepy! (Oczyma wyobraźni widzę jak spędzasz pół wieczora odlepiając od swoich super-ekstra-wypsaionych trzewików te wszystkie habazie). Do tego mrówki, błoto i kałuże, węże, ostre kamienie, kał krowy i konia, zdechła żaba itp. Jeśli chcesz żyć w zgodzie z przyrodą w dżungli: zainwestuj w dobre, wygodne kalosze!
  3. Kapelusz – Nie wiem czy wiesz, ale słońce w tych szerokościach geograficznych wali na ciebie prosto z góry. Nie pod kątem! Wali i parzy! Nie jest to cieplutkie miłe słoneczko, tylko wielki, gorący maderfaker, który chce wypalić ci czaszkę. Bez skrupułów. Zero empatii. Tygodniowe wczasy na plaży może i będą spoko, ale po miesiącu twoim największym przyjacielem jest cień. Szukasz go zawsze i wszędzie. Słońce to Twój wróg. Kapelusz to twój przyjaciel. Ja akurat mam bujne owłosienie na czaszce, przez co mogę wytrzymać odrobinę dłużej na słońcu niż przeciętny śmiertelnik – toteż nie zawsze używałem kapelusza. Poza tym posiadam też inne Super Moce. Ale to temat na inną opowieść.
  4. Odzienie wierzchnie z długim rękawem i długimi nogawkami – W pierwszym miesiącu myślałem sobie, że to jakiś żart. Na dworze jest 30 stopni na plusie, słońce praży, a oni chodzą w koszulach, dżinsach i tych kaloszach. W Polsce nie używałem długich spodni od kwietnia do września. W ogóle! A tutaj mam zakładać? Chyba ich pogięło! Szybciutko mnie wyprostowały 🙂 Kto? Insekty! Te fuckin’ muszki na serio chcą Cię tu przelecieć z każdej strony. Bez wazeliny. Idź do pracy na godzinę w krótkich spodenkach. Pogadamy nazajutrz. Ja się wyśpię, a ty spędzisz pół nocy drapiąc się po nogach. Zabawa na całego! Także koszula, gacie wkładamy klasycznie w kalosze i wymarsz! Alternatywą dla koszul z długim rękawem są takie obcisłe rękawki od nadgarstków do połowy ramienia. Wykorzystywane raczej przez młodszych adeptów farmerstwa dżunglowego – patrz zdjęcie poniżej.

piechur2

Celowo nie wymieniam tutaj konia, plecaka, psa, liny, noża, worka, skarpetek, rękawiczek, poncza, parasolki czy innych gadżetów, ponieważ one są już sprawą indywidualną. Ja osobiście pracowałem bez rękawiczek bo lubię kontakt z naturą i kilka razy zdarzyło mi się pójść w krótkich spodenkach, ale to były młodzieńcze wybryki, przejawy głupoty oraz brak szacunku do samego siebie.

Totalny brak szacunku do własnych kończyn dolnych.
Totalny brak szacunku do własnych kończyn dolnych.
Reklamy

2 Comments

Add yours →

  1. Kiedy dorobiłeś się maczety?

    Lubię to

  2. Ale to jest przygoda …..

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blondynka w Krainie Tęczy

...czyli Polka w RPA: blog podróżniczo-emigracyjny

Palp Fikszyn

Z doskoku.

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Little Town Shoes

zapiski o życiu w Nowym Jorku

%d blogerów lubi to: